Belfer…

Ślub Doroty i Maćka był dla mnie ślubem innym niż wszystkie. Na tym ślubie prócz roli fotografa spoczywała na mnie rola nauczyciela. W tym dniu miałem swojego pierwszego w życiu drugiego fotografa, Annę Różnicką. Ania to bardzo sympatyczna osoba i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że byłem dobrym nauczycielem i że pomimo polowania na ciekawe momenty udało mi się co nieco Ani pomóc w spojrzeniu na śluby. Zapraszam na jej bloga.

Dodatkowo, prócz Ani, w tym dniu towarzyszyła mi moja małżonka – Paulina. To było pierwsze zlecenie, na którym byłem razem z żoną. Paulina obsługiwała kamerę. Dzięki żonie zrozumiałem, że ciężko fotografowi jest nie znaleźć się na filmie. Pomimo, że starałem się (jak najbardziej tylko mogłem) nie wchodzić w zasięg jej kamery, to potem w czasie obróbki zauważyłem, że było mnie tam pełno. Cieszę się bardzo, że mam taką kochaną i wyrozumiałą żonę, bo skończyło się tylko na zabawnych komentarzach z jej strony, a nie rozwodem 🙂 Poniżej kilka kadrów z tego niezapomnianego dnia dla Doroty i Maćka.



































P.S.
Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił zdjęcia laseczkom, które mi wtedy towarzyszyły 🙂


Polska złota jesień…

W piękny, słoneczno-jesienny poniedziałek miałem przyjemność fotografować plener Doroty i Maćka. Maciek był świadkiem na ślubie Agnieszki Marcina. Dorota zaś to bardzo radosna osoba. Nie potrafiła przestać się śmiać. Poniżej kilka zdjęć z tego pleneru…














P.S.
Jak zwykle, chciałbym podziękować żonie za pomoc i dotrzymanie mi towarzystwa na plenerze 🙂 Kocham Ciebie!

żonka z kamerą – czekając na chmury

© 2018 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone