Majówka z Emilią i Mariuszem

Tego roku miałem ciekawą majówkę. Dnia 2 maja spotkałem się z Emilią i Mariuszem. Emilia jest typem mojej żony, czyli Zosia-samosia. Sama zrobiła biżuterię na ślub i inne rzeczy. Mariusz to maniak fotograficzny. Nawet w czasie ślubu znalazł dla mnie czas by troszkę pogaworzyć o zdjęciach 🙂


Swoją ciekawą historię ma suknia ślubna Emilii… Emilia wygrała ją biorąc udział w licytacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Rodzinka Emilii i Mariusza jest przeraźliwie olbrzymia. Nawet do tej pory ciężko mi skojarzyć każdego, o czym moi nowi znajomi dobrze się przekonali 🙂 Na weselu bardzo dużo było dzieci, z czego ja byłem zadowolony, ponieważ dzieci na zdjęciach wychodzą bardzo naturalnie. Co tu dużo się rozpisywać – są BARDZO fotogeniczne.

To był mój pierwszy ślub tak blisko stolicy 🙂 Poniżej przedstawiam kilka kadrów z tej niezapomnianej uroczystości…

Jeden dzień w Gdańsku…

Poznajcie Emilię i Mariusza. Bardzo sympatyczna parka. Miałem przyjemność uwiecznić ich ślub i wykonać ich sesję plenerową. Dziś napiszę coś o sesji.

Wybrałem sie z żoną-asystentem do Gdańska na plenerek Emilki i Mariuszka popstrykać im kilka fotek – A co! Niech mają coś z życia! 🙂 Emilia błyskawicznie (co się za często nie zdarza u panien młodych) ubrała się w suknię ślubną, a Mariusz w oficjalny strój pana młodego. Dzięki uprzejmości Andrzeja, znajomego Emilii i Mariusza, dotarliśmy do naszego pierwszego punktu docelowego tego dnia: PLAŻA. Było bardzo chłodno – tylko 12 stopni na plusie. Po plaży snuli się turyści. Niedaleko była grupka „narciarzy” z kijkami, którzy zgubili narty. Słonko zniknęło za zachmurzonym niebem. Czyli wymarzone warunki na fotografowanie 🙂 Moi nowi znajomi nie potrzebowali dużo czasu na rozgrzewkę. Można powiedzieć, że szybko się dotarliśmy i rozumieliśmy się prawie bez słów. Delikatna lodowata bryza wiała mi po odsłoniętych nerkach kiedy ja turlałem się po piachu i wspinałem się na zamknięte wysokie konstrukcje stalowe. Emilia i Mariusz jednak nie byli mi dłużni 🙂 Tarzali się po chłodnym i mokrym piachu, spacerowali po brzegu, gdzie lodowata woda obmywała Emilii pończochy w okolicy stóp, Mariusz zaś podnosił ciężary… I wszystko to robiliśmy dla fajnych zdjęć.

Potem powstał iście szatański pomysł. Niedaleko naszego terenu plenerkowego była fajna napompowana powietrzem trampolina. Trzeba było to wykorzystać. Młodzi spisali się na medal. Były delikatne straty w garderobie Emilki, ale zdjęcia to wynagrodziły 🙂 Szacun dla Emilii i Mariusza. Ja bym nie dał rady z moim lękiem wysokości.

I tak zakończyła się przygoda z plażą. Mogła jednak zakończyć się dramatycznie. Podczas szaleństw w piachu cwany Mariusz miał sposobność pozbyć się obrączki z palca :> Rozpoczęły się poszukiwania, które jednak szybko się zakończyły. Andrzej, nasz dobry znajomy spisał się na medal i uratował małżeństwo Emilii i Mariusza – znalazł obrączkę Mariusza zagrzebaną w piachu. Niecny plan Mariusza, co do pozbycia się obrączki, nie udał się 🙂 Mariusz następnym razem musi ją zgubić gdy w pobliżu nie będzie Andrzeja – wtedy plan wypali 🙂

Udaliśmy się na starówkę. Z minuty na minutę było coraz zimniej. Emilka miała na szczęście kurtkę, Mariusz tego szczęścia nie miał 🙁


Widziałem jak młodzi mi cierpią z zimna. Trzeba było jakoś temu zaradzić. Wybraliśmy się do knajpki, żeby się ogrzać i coś ciepłego wypić. Zrobiło się romantycznie…

Sesję skończyliśmy około godziny 23:00. Do domu z żoną wróciliśmy ok 02:00 rano. To był bardzo fajnie spędzony dzień. Młodzi dobrze się bawili, a ja jestem zadowolony ze zdjęć.

Najbardziej szkoda mi tylko mojej żony, która biedaczka targała sprzęt i tak bardzo się dla mnie poświęcała.

Bardzo ją kocham!

P.S.
Korzystając z okazji wspomnę, że wolę sesję plenerową robić każdego innego dnia niż w dzień ślubu. Młodzi taczali się po piasku na plaży, skakali na trampolinie, siadali na schodach, mają fajne zdjęcia w klimatycznym pubie w nocy z nastrojowym oświetleniem, opierali się o ściany, itp. Mają bardzo sympatyczne, romantyczne i zwariowane zdjęcia. Zaprowadzili mnie w strony, które dla nich mają znaczenie sentymentalne, miejsca w których się poznali, w których pokochali. Takich zdjęć nie da się wykonać w dniu ślubu. Powody? Brak czasu. Będziecie zestresowani wiedząc, że za chwilę ślub czego finałem będą sztywne zdjęcia. Nie będziecie potrafili się zrelaksować, zapomnieć. Ciągłe dbanie o ubiór i wygląd. Nie będziecie mogli nigdzie usiąść o nic się oprzeć, a już nie wspominając o położeniu się, o zaszaleniu…

© 2018 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone