A to było tak…

Niedawno opisywałem plener Marty i Damiana. Dziś cofniemy się o dwa dni i przyjrzymy się jak to było w ich dzień ślubu. Tradycyjnie już, przed ślubem panowała wielka nerwówka, zarówno w domu Marty jak i Damiana. Emocje opadły na weselu, kiedy każdy poddał się tanecznemu wirowi. Poniżej przedstawiam skrót fotograficzny z wyjątkowego dla Nich dnia.

































Niedawno opisywałem plener Marty i Damiana. Dziś przyszedł czas na ich ślub, który odbył się 2 dni przed plenerem. Nerwy dawały się we znaki, ale to normalne. Każdy się denerwuje. Bardziej lub mniej. Nerwy puściły na weselu. Każdy bawił się jak tylko mógł.

































"Najlepsze ciacha są zawsze zajęte" – smutna Diablica

Sezon powoli zbliża się do końca. Dziś pokażę więcej zdjęć Wiesi i Remiego, których serdecznie pozdrawiam! Remi jest pracownikiem w masarni. Jego koledzy z pracy eskortowali młodych ciężarówkami pod dom weselny 🙂 Jeśli chodzi o ich wesele to było jedno z tych bardzo wesołych i roztańczonych wesel, gdzie nie trzeba prosić ludzi na parkiet, gdzie każdy szalał jak umiał. Bardzo lubię takie wesela 🙂 Dodatkową atrakcją była grupka przebierańców. Remigiuszowi wpadła w oko seksowna diablica, co wywołało zazdrość w oczach Wiesi (widać to na jednym ze zdjęć pionowych).







































Diablica bardzo polubiła Remiego :)))



Lekarstwo na stres i pewien kamerzysta…

Przedstawiam Wam Agatę i Marcina. Z doświadczenia wiem, że od porannych przygotowań czuć zawsze napięcie i delikatny stresik, który się wzmaga w miarę zbliżania się godziny zero. Agata i Marcin wiedzieli jak temu zaradzić. Okazuje się, że najlepszym sposobem na przedślubny stres i nerwy jest… UŚMIECH. Tak. Zgadza się. Uśmiech, radość, miłość, wzajemna adoracja – to rzeczy, które sprawiają, że stres odchodzi w zapomnienie. Wszyscy przyszli małżonkowie, którzy czytacie tego bloga, ten sposób został przetestowany przez Agatę i Marcina i stwierdzam, że testy wyszły pomyślnie.
Marcin nie opuszczał Agaty na krok. Towarzyszył jej u fryzjera oraz podczas robienia makijażu. Agata odwzajemniała to uśmiechem i miłością. Przyznam, że czułem się wspaniale wśród tylu ich uśmiechów i radości. Ich miłość unosiła się w powietrzu i nasycała swoją wonią całą okolice, a radością zarażali wszystkich gości weselnych.

Poniżej kilka przykładowych zdjęć z ich jednego z najważniejszych dni w życiu:



P.S.

Miałem przyjemność współpracować z bardzo sympatycznym kamerzystą. Współpraca przebiegała bardzo dobrze. Wręcz wzorowo 🙂 W pewnym momencie na sali weselnej kamerzysta pojawił się w dość niecodziennym stroju budząc uśmiechy na twarzach gości. Szanuję takich ludzi. Ludzi, którzy potrafią śmiać się z siebie. Facet około 50 lat, ale duszę ma młodą. Pozdrawiam tego Pana. Chciałbym w jego wieku móc żartować z siebie… SZACUN!

Polowanie do ostatnich promieni słonecznych…

Rok temu (2 sierpnia) miałem przyjemność fotografować ślub Doroty i Tomka, których serdecznie pozdrawiam 🙂

fot: ARCHIWUM

Ich świadkami byli Agata i Marcin:

fot: ARCHIWUM

Tego roku, miałem przyjemność fotografować ślub Agaty i Marcina. Marcin to myśliwy, co odbiło się podczas pleneru, który odbył się 17 sierpnia. Marcin pojawił się nie tylko z Agatą, ale z dwiema potężnym „giwerami”, które wykorzystaliśmy podczas pleneru. Skoro myśliwy to poszukaliśmy lasu 🙂 Zajechaliśmy na teren, gdzie Marcin poluje.

Marcin to myśliwy z krwi i kości. Dał tego dowód podczas sesji plenerowej. Przedzieraliśmy się przez las autami. Samochód z Agatą i Marcinem jechał na czele, moja żona i ja za nimi. Nagle hamują. Marcin wybiega z auta jak oparzony. Ja z żoną w strachu. Nie wiemy co się dzieje. Pan Młody podbiega do naszego samochodu w opętańczym pędzie. Pytam się: „Co się stało?” Na to Marcin wyraźnie podnieconym głosem: „Sarna! Widzieliście sarnę?” 🙂

Agata mnie rozbrajała swoim uśmiechem. Była cały czas roześmiana. Trafiła mi się bardzo wesolutka Pani Młoda 🙂

Agata i Marcin prosili o zdjęcie ze swoimi świadkami w dniu ślubu. Spełniłem ich prośbę. Poniżej Dorota (Pani Młoda sprzed roku) świadkowa Agaty oraz Agata:

Marcin oraz jego świadek i brat Michał:

Poniżej kilka zdjęć z tego plenerowego dnia:


Na sam koniec, moja żona i ja spakowaliśmy manatki, wróciliśmy do naszego srebrnego wana, którym wówczas się poruszaliśmy i odjechaliśmy ku zachodzącemu słońcu…

© 2019 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone