Minął tydzień jak z bicza strzelił…

…a ja wciąż żyję tylko warsztatami REPOGLAMOUR. Budzę się i zasypiam z dyrektywami wszczepionymi w mój podatny na wszelkie uwagi umysł. Ludzie oglądają moje zdjęcia i chwalą, co tylko mnie przekonuje, że dokonałem właściwego wyboru wpłacając niemałą sumkę na cele warsztatowe. Wielu znajomych mówiło, że to inwestycja i się zwróci, a nawet z zadatkiem. Okazuje się, dziś, że mieli rację. Wciąż napływające zgłoszenia ludzi zainteresowanych moimi usługami, sprawiają, że wciąż na nowo zapala się we mnie wewnętrzna świeczka i promieniuję nią cały. Zaraziłem już swoją żonę i najbliższą rodzinę. Mówią mi, że taki szczęśliwy i radosny już dawno nie byłem.
Jedna z dyrektyw warsztatowych (mam nadzieję, że jak ją podam, to mnie nikt z warsztatowców ani tym bardziej mentorów, nie ukamienuje za rozpowszechnianie) brzmiała: INWESTYCJA W SPRZĘT. Od wczoraj uruchomiłem ową dyrektywę i wchodzi ona właśnie w życie. Sprawiło to, że jak Bozia dopomoże, to w najbliższej przyszłości (być może nawet za tydzień) moja stajnia sprzętowa dość mocno się rozrośnie o najlepsze, a co za tym idzie najdroższe „ogiery” czystej krwi japońskiej spod znaczku Nikona. Na razie nic więcej nie mogę zdradzić. Jedynie jeszcze dopiszę, że zdjęcia zyskają i to BARDZO. A co za tym idzie – moi Klienci zyskają zdjęcia o lepszej plastyce i jakości.
Poniżej, odgrzewając emocje warsztatowe, przedstawiam zdjęcia z backstage’u warsztatowego z moją osobą i na końcu jedno moje z Panną Młodą.

(fot. Jakub Zarembski)

JA – pierwszy od prawej (fot. Jakub Zarembski)

Ja – w tle pierwszy od prawej (fot. Jakub Zarembski)

Komentarze
TWÓJ KOMENTARZ

IMIĘ I NAZWISKO
EMAIL
STRONA WWW
KOMENTARZ

następny post
Iść, ciągle iść w stronę słońca, czyli REPOGLAMOUR
Od ostatniego postu BARDZO dużo się zmieniło w moim życiu i w moich warsztatach. A wszystko to miało miejsce w ostatni weekend (14-15 marca). Brałem [...]