Ta z którą warto przeżyć życie…

Moja kochana żona – Paulina. Mógłbym o niej pisać poematy 🙂 Nie jestem godzien, by przy moim boku stała taka babeczka, ale co zrobić, jak mus to mus 🙂 Jest codziennie w moim sercu. Wspiera mnie zawsze w tym co robię. Ma wspaniałe serce, które jest zawsze otwarte przede mną, a jej miłość to studnia bez dna. Jest jednak jedno czego żałuję. Żałuję, że nie podziela ze mną pasji fotografowania. Mimo to nie przeszkadza mi w moim bieganiu z aparatem w ręku, a wręcz przeciwnie – umacnia mnie w przekonaniu, że warto się tak poświęcać, że kiedyś będą tego efekty.

Przy łóżeczku mojego siostrzeńca.
Po jej mince widać, co się święci w najbliższym czasie:)

Edyta…

Nie wiem jak to jest, ale od jakiegoś czasu wrzucam tu ludków ze swojej rodzinki. Dziś Edyta – moja szwagierka i jej pies Leon. Dziewczyna ma bzika na punkcie swojego psa – zresztą kto by nie miał. Ostatnio miała urodziny – powiedzmy, że 18-ste 🙂 Zdjęcie poczęło się w dniu jej urodzin, kiedy to szarpała się ze swoim kudłatym dzieciakiem. Mój wzrok zawsze spoczywa na jej oczach, bo są wielkie i wciągające, ale to geny rodzinne, bo od oczu mojej żony też nie mogę oderwać wzroku.


Teść..

Przedstawiam Wam mojego teścia. Wg mnie to zdjęcie najlepiej oddaje jego osobowość. Jest to człowiek bardzo skupiony i spokojny. Ceni bardzo sobie pracę i swoją rodzinkę. Dla nich zrobi wszystko. Na zawołanie coś zmajsterkuje, podzieli się darami przyrody ze swojego ogródka, itp. Jest wymagający, ale też i towarzyski.



Mama…

Przeglądałem ostatnio swoje archiwalne zdjęcia. Natrafiłem na to i od razu mi się mordka uśmiechnęła. Moja mama z gorącą patelnią, w fartuszku i roześmiana od ucha do ucha. Taką mamę najbardziej pamiętam. Jest to mama, która zawsze ma otwarte serce dla swoich dzieci. Pozdrawiam mamę!

Miłość….

Jest kilka rodzajów miłości, ale ta najsilniejsza to jest miłość matki do swojego dziecka. W tą niedzielę byłem u siostry, która niedawno urodziła Dominika. Wczoraj znowu widziałem z jak ogromną czułością i delikatnością opiekuje się swoim synkiem. Zrobiłem kilka zdjęć. Nie zdążyłem jednak żadnego z nich obrobić oprócz tych poniżej, które podczas przeglądu bardzo mi się spodobały, bo pokazują delikatność mamy, która chwyta rączkę swojego dziecka, oraz miłość.



Dominik

Dominik w niedzielę wyszedł ze szpitala. To był jego pierwszy dzień w domu. Ja i moja żona przyjechaliśmy w odwiedziny, żeby zobaczyć jak czuje się nasz nowy członek rodziny, a że jestem zboczony na punkcie robienia zdjęć, to zabrałem z sobą aparat. Szczęście się do nas uśmiechnęło i mieliśmy okazję obserwować pierwszą kąpiel Dominika. Pierwszy kontakt z wodą okazał się szokiem dla małego. Z biegiem czasu jednak zdawał się do niej przekonywać. Z faktu, iż mam aparat skorzystali inni członkowie rodziny. Każdy chciał mieć zdjęcie z Dominikiem.







© 2019 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone