Taśmy prawdy…

Ostatnio jest głośno o taśmach prawdy, podsłuchach, itp. Zatem dzisiejszy wpis w podobnej tematyce. Czy zastanawialiście się jak pracujemy? Dzięki uprzejmości kamer szpiegowskich Krystiana Kopczewskiego z firmy kopczewski.com, możecie podejrzeć nas w pracy. Wielkie dzięki Krystian za fantastyczny film. Super się nam współpracowało. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy na niejednym ślubie 🙂 Polecam tego pana z czystym sumieniem.




 

Napisali o nas :)

Pragnę poinformować, że w najnowszym wydaniu „NASZ GŁOS” jest z nami wywiad 🙂 Mała rzecz, a cieszy 🙂 Dziękujemy Milenie za pełen profesjonalizm i poświęcony nam czas. Mamy nadzieję, że nie wypadliśmy aż tak źle podczas wywiadu 🙂 Pozdrawiamy! 🙂 
P.S.
Przyznajemy, że udzielanie wywiadu to bardzo stresująca sprawa. Nie sądziłem, że będę się aż tak stresował. Co innego jest ubrać myśli w słowa na spokojnie i w domowym zaciszu, a co innego „na żywo”.

Poszerzyła się rodzinka o jednego braciszka…

Dziś narodziło się nowe dziecko w mojej stajni. D3 i D80 mają braciszka. Pojawił się D700. To jest mój pierwszy krok do zleceń na dwa aparaty. Mam nadzieję, że podołam…

 

W nowej życiowej roli…

Dawno już nic nie wpisywałem. Przyznam, że od jakiegoś czasu szykuję małą niespodziankę, więc czasu na przyjemności i blog mam coraz mniej.

Miesiąc temu miałem przyjemność być na ślubie mojego kolegi. Jednakże po raz pierwszy w innej roli. Byłem świadkiem. To było dla mnie całkiem nowe doświadczenie i olbrzymi stres. Ciągle powtarzałem żonie, że wolałbym fotografować, ponieważ w tym czuję się pewniej niż w świadkowaniu 🙂 Dodatkowo, moja żona zobowiązała się udekorować salę weselną, kościół, samochód, zrobić bukiet dla Młodej oraz świadkowej i butonierki dla Młodego i świadka (czyli mnie). Nie byłbym sobą gdybym nie zabrał aparatu. Fajnie jest fotografować mając na uwadze to, że nie trzeba się martwić, iż jest się wynajętym fotografem. Mogłem sobie potestować nowe ustawienia, poeksperymentować, bez strachu, że podczas takich eksperymentów coś mi nie wyjdzie. Jako, że nie chciałem wchodzić w drogę wynajętemu fotografowi, trzymałem się na uboczu. Poniżej kilka zdjęć z mojego bezstresowego fotografowania.

Strojenie sali:



Znak dla mnie, że czas najwyższy odłożyć aparat 🙂

Moja kochana żona przygotowuje dekorację z kwiatów
W kościele było tak zimno, że wychodziliśmy na zewnątrz, aby się ogrzać.


Po dwudniowych przygotowaniach odreagowaliśmy na weselu 🙂 Jednakże zaczęło się bardzo pechowo – żonie złamał się paznokieć, co skończyło się wybuchem wściekłości i jadu 🙂


A dalej już jakoś poszło…




Żonka zrobiła przerwę w tańcu, żeby nabrać sił przy posiłku wśród dekoracji, którą własnoręcznie wykonała.

U znajomych…

Jako, że skończył się sezon, a ja odpoczywam i się relaksuję, dziś nie będzie zdjęć ślubnych. W ramach mojego wolnego czasu podzielę się z Wami moją wizytą u znajomych fotografów, która długo pozostanie mi w pamięci. Załadowany, z samego rana, ruszyłem w stronę dworca PKP. Z ostatniego wpisu wiecie, że nie przepadam za porannymi pobudkami, a szczególnie za takimi, kiedy nie ma jeszcze słońca. To jednak nie był koniec mojego dyskomfortu. Czekała mnie 10-cio godzinna podróż na południe kraju. Mimo, że prowadzę w większości siedzący tryb życia to 10 godzin na tyłku dawało się we znaki. W międzyczasie przeczytałem książkę, porozmawiałem z miłą staruszką, obejrzałem Polskę przez okno pociągu i jakoś czas minął. Na miejscu powitali mnie Dominika i Piotr. Pierwszy dzień, a raczej wieczór upłynął nam na podsumowaniu sezonu 2009. Dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, a także zabawnymi sytuacjami. Zanim ktokolwiek spojrzał na zegarek była już 3 rano. Następnego dnia Dominika i Piotr oprowadzili mnie po okolicy. Po miejscach, które wykorzystują podczas plenerów ślubnych. Najbardziej w pamięci utkwiła mi stara cementownia, której pięknu się poddałem i wyjąłem aparat…


Mnie tu się kojarzy klimat z filmu „ALIEN”

Film „RING”

Piloci tej wycieczki: Dominika i Piotr
S.T.A.L.K.E.R

Piotr zrobił mi i Dominice kilka zdjęć. Od początku naszej wycieczki zazdrościłem Dominice jej torebki więc nie mogłem się już powstrzymać i na czas sesji plenerowej była już przewieszona na moim ramieniu (oczywiście torebka, a nie Dominika :P).

Fot: Piotr. Obróbka: ja
pt.: „Troszkę cyklinowania i możemy się wprowadzać”

Fot: Piotr. Obróbka: ja
„O taką mam torebkę zajedwabistą!”

Świerklaniec też odwiedziliśmy. Miejsce kultu fotoziutków. Dowiedziałem się, że podczas sezonu, a szczególnie w sierpniu, w Świerklańcu nad wodą ustawiają się (dosłownie) kolejki fotoziutków, by w tym magicznym miejscu zrobić idealne zdjęcie. Ja również postanowiłem, że stanę się historią i częścią tego miejsca. Pomogła mi w tym moja para pilotów: Dominika i Piotr. By tradycji stało się zadość, nie omieszkałem użyć lampy błyskowej z palnikiem na wprost, aby dodać jeszcze większej magii temu miejscu. Poniżej kilka wersji zdjęcia z tego magicznego miejsca. Nie wiem na jaką wersję się zdecydować. Starałem się podczas obróbki wykorzystać wszelkie metody stosowane i lubiane (oczywiście na półserio).

Chciałbym podziękować Dominice i Piotrowi za wspaniale spędzony czas. Zapraszam Was do siebie 🙂

Z Archiwum-X

Czas leci bardzo szybko. Ja wciąż segreguję zdjęcia i je obrabiam. Chcę przed Świętami oddać wszystkie zdjęcia. Nie jem, nie śpię i wciąż obrabiam.


Poniżej zdjęcie z mojego dzieciństwa, które mi bardzo zapadło w pamięć. Podoba mi się to skupienie w oczach. Mogę śmiało napisać w swoim opisie, że zacząłem przygodę z fotografią od (prawie że) kołyski 🙂 Pewnego czasu rozmawiając z Kaliną, a potem przeczytawszy wpis na jej blogu zauważyłem, że sporo fotografów splagiatowało jej opis o sobie, który brzmiał:

Nie przeczytacie tu, że fotografowanie to moja pasja wyniesiona z dzieciństwa; nie bawiłam się w kołysce Zenitem, nie biegałam po lasach z Practicą.(…)”

To mnie zainspirowało i postanowiłem wstawić to zdjęcie 🙂

© 2018 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone