Belfer…

Ślub Doroty i Maćka był dla mnie ślubem innym niż wszystkie. Na tym ślubie prócz roli fotografa spoczywała na mnie rola nauczyciela. W tym dniu miałem swojego pierwszego w życiu drugiego fotografa, Annę Różnicką. Ania to bardzo sympatyczna osoba i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że byłem dobrym nauczycielem i że pomimo polowania na ciekawe momenty udało mi się co nieco Ani pomóc w spojrzeniu na śluby. Zapraszam na jej bloga.

Dodatkowo, prócz Ani, w tym dniu towarzyszyła mi moja małżonka – Paulina. To było pierwsze zlecenie, na którym byłem razem z żoną. Paulina obsługiwała kamerę. Dzięki żonie zrozumiałem, że ciężko fotografowi jest nie znaleźć się na filmie. Pomimo, że starałem się (jak najbardziej tylko mogłem) nie wchodzić w zasięg jej kamery, to potem w czasie obróbki zauważyłem, że było mnie tam pełno. Cieszę się bardzo, że mam taką kochaną i wyrozumiałą żonę, bo skończyło się tylko na zabawnych komentarzach z jej strony, a nie rozwodem 🙂 Poniżej kilka kadrów z tego niezapomnianego dnia dla Doroty i Maćka.



































P.S.
Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił zdjęcia laseczkom, które mi wtedy towarzyszyły 🙂


To już jest koniec…

Ogłaszam wszem i wobec, iż właśnie sezon ślubny 2009 zakończył się wraz z ostatnim wtorkiem. Zakończył się, ale tylko nieoficjalnie. Pozostało mi teraz do obrobienia kilka ślubów. Końcówka sezonu była jak na wariackich papierach. Dużo podróżowałem na miejsca moich zleceń, stąd też mało czasu na ruszenie z obróbką i dużo zaległości. Czekającym parom dziękuję za cierpliwość, wyrozumiałość i wsparcie.
Żeby nie było, że wpis bez zdjęcia… Poniżej zajawka z ostatniego pleneru w tym roku. Po środku bardzo sympatyczna para młoda (Monika i Janusz) otoczona świadkami (Agnieszką i Tomkiem), ale więcej o tym wkrótce. Byliście wspaniali, a to się bardzo pozytywnie odbiło na zdjęciach. Pozdrawiam! 🙂

Ankieta prawdę Ci powie…

Powolutku kończy się u mnie sezon ślubny 2009. W między czasie dostaję sporo telefonów z zapytaniami o wolne terminy na 2010 rok. Niedawno zadzwoniła do mnie pewna pani, która próbowała mnie „nawrócić”. Zapytała mnie, czemu nie biorę za zlecenie: przygotowania, ślub, wesele, plener 600zł jak każdy szanujący się fotograf w jej okolicy? Moją odpowiedzią było pytanie: „To dlaczego  pani nie skorzystała z ich usług , tylko woli moje?

Rozmowa ta zmusiła mnie do przeprowadzenia małego eksperymentu naukowego. Chciałbym sprawdzić wiedzę ludzi odnośnie cen za nieprzeciętne zdjęcia ślubne, jakie oferuję ja oraz wielu moich znajomych, których przy okazji serdecznie pozdrawiam 🙂 Dobrze wiemy, że rynek zdjęć ślubnych jest popsuty przez ludzi, którzy chcą sobie dorobić kosztem zdjęć ślubnych, które pozostawiają sporo do życzenia. Sporo jest w Polsce firm i osób prywatnych, które reklamują się hasłami typu: TANIO I PROFESJONALNIE, albo ARTYSTYCZNE ZDJĘCIA ŚLUBNE, które raczej mało mają  wspólnego z artyzmem. W efekcie klient otrzymuje „zdjęcia” przeciętne, na baczność, sztuczne do bólu, przepalone, nieostre, bez pomysłu; zdjęcia, które chowa się głęboko do szuflady i wstydzi się pokazać komukolwiek. Pozostaje tylko płacz i zgrzytanie zębów, tylko niestety jest już za późno. TANIO I PROFESJONALNIE? Prawda jest jednak taka, iż te dwa słowa wykluczają się. Samochód nie może być szybki i ekonomiczny, podobnie dobry fotograf – ceni swój czas, pomysły, talent. Na dole bloga wstawiłem ankietę. Jestem ciekaw co mają do powiedzenia w tym przypadku inni.

Jako bonusik zapraszam na adres: TUTAJ
P.S.
Ankieta w dole bloga – zapraszam do głosowania.

Wyobraźnia płata figle…

Poznajcie Martę i Damiana. Podczas spotkania organizacyjnego z Damianem omawialiśmy kwestię pleneru. Damian nalegał, by plener odbył się tego samego dnia co ślub. Byłem zmartwiony, ponieważ w dzień ślubu jest tyle obowiązków i tak malutko czasu na cokolwiek, że plener zapowiadał się nie za bardzo. Wstępnie wytłumaczyłem, że taki szybki plener ma sporo wad. Prócz nie możności delikatnego pobrudzenia się i ogólnego dbania o wygląd dochodzi czas, a raczej jego ewidentny brak. Wszystko to sprawia, że młodzi na zdjęciach są zestresowani, sztywni i nie są sobą, a ja nienawidzę takich zdjęć 🙁 Na szczęście na tydzień przed godziną zero Damian zadzwonił do mnie i stwierdził, że wolą jednak plener innego dnia niż dzień ślubu. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Dobrze się zapowiadało 🙂

Marta i Damian wspominali wciąż, że znają fajne miejsce z powalonym drzewem nad rzeką. Ja sobie to wyobraziłem jako malutką rzeczkę u dołu i niewielkie drzewko bez gałęzi łączące oba brzegi rzeki. Kiedy przyszedł czas na plener i zajechaliśmy na miejsce, zauważyłem, że się bardzo myliłem. Och, jakże bardzo się pomyliłem 🙂 Oczka mi się zaświeciły z radości, mózg zaczął pracować na pełnych obrotach, a zdjęcia poszły w ruch…

Istniało bardzo wielkie niebezpieczeństwo, że wpadnę do wody – głębokiej i lodowatej. Byłem przygotowany na takie ryzyko. Kurczę, dla takich zdjęć warto ryzykować! Wyjąłem wszystkie cenne przedmioty z kieszeni, a aparat byłem gotów w każdej chwili odrzucić w ramiona mojej kochanej żony. Na szczęście skończyło się tylko na obawach i fajnych zdjęciach 🙂











"Najlepsze ciacha są zawsze zajęte" – smutna Diablica

Sezon powoli zbliża się do końca. Dziś pokażę więcej zdjęć Wiesi i Remiego, których serdecznie pozdrawiam! Remi jest pracownikiem w masarni. Jego koledzy z pracy eskortowali młodych ciężarówkami pod dom weselny 🙂 Jeśli chodzi o ich wesele to było jedno z tych bardzo wesołych i roztańczonych wesel, gdzie nie trzeba prosić ludzi na parkiet, gdzie każdy szalał jak umiał. Bardzo lubię takie wesela 🙂 Dodatkową atrakcją była grupka przebierańców. Remigiuszowi wpadła w oko seksowna diablica, co wywołało zazdrość w oczach Wiesi (widać to na jednym ze zdjęć pionowych).







































Diablica bardzo polubiła Remiego :)))



Szkoda, że doba ma tylko 24 godziny :(

Jest środek sezonu. Mnóstwo zleceń, mnóstwo zdjęć, mnóstwo nowych ludzi, a doba niestety ma tylko 24 godziny 🙁 Jestem zagrzebany po sufit w zdjęciach. Codziennie albo sesja fotograficzna, albo obrabianie. Powoli widać już światełko w tunelu. Jednak za chwilkę zostanie ono zasypane przez kolejną porcję zdjęć do obróbki 🙂

Dziś tylko jedno zdjęcie-demo z pleneru Wiesi i Remiego, których serdecznie pozdrawiam 🙂 Wkrótce zaproszę na więcej zdjęć, jak tylko wygrzebię się spod stosu gigabajtów.

© 2019 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone