Bo do tańca trzeba dwojga…

Opuśćmy dziś szary i deszczowy grudzień i przenieśmy się do ciepłego czerwca. Miałem wtedy tą radość spotkać się z Moniką i Rafałem niedaleko Płocka. Powiem Wam, że to niesamowicie zakochana w sobie para. Już dawno nie widziałem pierwszego tańca, w którym Młoda Para tak mocno manifestowała swoją radość z bycia razem. Mógłbym patrzeć na ich pierwszy taniec godzinami. Wielki dla Was szacun, Kochani! Dziękuję, że mogłem być z Wami tego dnia. To był dzień pełen wrażeń i miłości. Najbardziej w pamięć zapadł mi Wasz wzruszony dziadek i ciekawe rozmowy z tatą Moniki, ale też i chętna do zabawy sala gości 🙂 

Pozdrowienia dla super-synka! 🙂 

Małe jest wielkie…

Zakończył się sezon. Wszystko spowalnia. Zaczyna się relaks i jest więcej czasu dla siebie i dla bloga 🙂 
Dzisiaj zapraszam Was na tereny kujawsko-pomorskie. Za oknami teraz mróz i szarzyzna. Pamięta ktoś jeszcze czerwcowe upalne dni? Miałem przyjemność fotografować wtedy u Michaliny i Mariusza. Upał był nie do wytrzymania. Nie wiem czy to wina pogody, czy tak gorącego uczucia naszych bohaterów 🙂 Michalina to bardzo szalona i otwarta na ludzi dziewczyna. Mariusz natomiast to rozsądny i uporządkowany facet, który zakochał się w malutkiej Michalinie 🙂 Nie wiem jak to jest, ale moja prywatna teoria głosi, że wysoki facet + malutka babeczka tworzą razem i ZAWSZE coś niesamowicie zażyłego. Takie malutkie kobietki są najukochańsze. Wiem coś o tym, bo my sami tworzymy taką parę (moja Paulinka jest malutka i sięga mi ledwo do szyi, ale sercem jest wielka, „megaśna”).
P.S.
Michalina, wszystkiego najlepszego w dniu urodzin 🙂 Pozdrawiamy! 🙂 

M&M’s…

Maja i Marcin – kolejna fajna para 🙂 Pamiętam ten dzień. To była końcówka maja. Piękny słoneczny dzień. Czuło się na twarzy łaskotanie promieni słonecznych, delikatnie grzejących skórę. Ech… Miło tak powspominać, kiedy za oknem szaro, lekko siąpi deszcz, a chodzenie w koszulce na krótki rękaw spotyka się z pukaniem w czoło przez przypadkowo spotkane osoby. Pamiętam tą zdrową, ale i sympatyczną nerwówkę w mieszkaniu podczas przygotowań. Z minuty na minutę robiło się coraz ciaśniej i coraz więcej gości 🙂 To ktoś zaglądał przez lekko niedomknięte drzwi, to gwizdał czajnik z gotującą się wodą na kawę, to znowu dzwonek do drzwi, okupowana łazienka, przeciskania się ludzi w przedpokoju 🙂 Było fajnie. Sporo się działo. Wspominam też bardzo oryginalny, klimatyczny  kościół, oraz wesele w drewniano-murowanej klimatycznej sali… Pamiętam też plener. Zachmurzone lekko niebo gwałtownie przerodziło się w ulewę, która popsuła nam szyki. Dobrze, że znaleźliśmy jakieś zastępstwo w postaci pomieszczenia z dachem 🙂  
Maju, Marcinie, pozdrawiamy Was gorąco! 🙂 Dziękujemy za fajne chwile z Wami spędzone. Było bardzo sympatycznie.

k

Na deser mały backstage. Moja biedna, padnięta żonka 🙂


To był maj…

A… a… a… psik!!! Pełno tu kurzu. Dawno już mnie nie było na blogu i zaszło wszystko pajęczynami :/ To wszystko przez Was 🙂 Mam tyle zleceń, że trudno mi nawet znaleźć odrobinkę czasu na wpis do bloga. Nic tylko się cieszyć 🙂 
Dziś na magiel wrzucimy Kasię i Michała. Pisałem o nich troszkę w poprzedniej odslonie, więc mogę tylko dodać, że to naprawdę kochani ludzie. Darzą miłością nie tylko siebie, ale i ludzi wokół, a szczególnie tych potrzebujących. Wyobraźcie sobie, jakie było zdziwienie mojego dobrego przyjaciela Piotra Ulanowskiego, kiedy Kasia z Michałem skontaktowali się z nim i poinformowali, że w dniu swojego ślubu będą zbierali pieniążki na serduszko dla Szymka (jego ciężko chorego synka). Szacuneczek!
Kasia pięknie gra na pianinie. Żebyście mogli tylko posłuchać jej grania – balsam dla duszy i tyle. Przyznam, że wsłuchując się w jej granie, odrobinkę zapomniałem się, że fotografuję i muszę być czujny. Zapomniałem się w dźwiękach. Za to Michał zagina każdego w komputerach 🙂 Pozdrawiam Was, a w szczególności tatę Kasi, który ma bardzo pozytywnego bzika na punkcie muzyki 🙂
Dość już tego pisania. Niech opowiedzą coś zdjęcia…

Na koniec Kasia od serca zaśpiewała piękną pieśń dla swojego Ukochanego. Goście nie kryli wzruszenia, zaś sam Michał usiadł i nie odrywając wzroku od Ukochanej, wsłuchiwał się w każdą miłosną nutę.

Dwoje w jednym…

Dominika i Piotr to wspaniała para 🙂 Podoba mi się, że pomimo tego, że każdy z nich ma swój honor i swoje zdanie na temat jakiejś rzeczy, to szanują oni zdanie tej drugiej osoby i nic nie jest w stanie sprawić, że ta różnica będzie powodem czegoś złego. Złego, które ma jakiś wpływ na to co ich łączy i trzyma przy sobie. Są to ludzie, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać dzień bez tej drugiej osoby. Odkąd pamiętają, nie było takiego dnia. Zawsze są razem. Jak Flip i Flap, jak Tom i Jerry, jak Bolek i Lolek. Nie ma Dominiki bez Piotra. Nie ma Piotra bez Dominiki. Dziękuję Wam za zaproszenie na Wasz ślub 🙂 
Zapraszam wszystkich na dzień wg Państwa Kobylskich…

Dwie krople…

Dziś przyjrzymy się Wielkiemu Dniu Magdy i Zenona. Magda ma siostrę. Razem są jak dwie krople wody. Dobrze, że Magda miała suknię ślubną z bardzo oryginalnym kapeluszem, bo inaczej miałbym poważne trudności z odróżnieniem dwóch sióstr 🙂 Zapraszam do Miłakowa…

© 2019 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone