Nasza Klasa

Kasia i Tomek to znajomi mojej żony. Kasia chodziła razem z moją żoną do tej samej klasy w liceum 🙂 Ślub był już spory czas temu. Jestem człowiekiem, który jest melancholijny i często bierze go na wspomnienia. Proszę, powspominajcie ze mną troszkę…

Lekarze dusz…

Dzień ich ślubu. Ona pełna entuzjazmu. On jej opoką. Oboje mają serca zalane po brzegi miłością do siebie, kota Kluska i ludzi. Są to niesamowici ludzie  władający energią, która przyciąga innych ludzi. W ich towarzystwie nie sposób się nudzić. Zostałem przez nich przyjęty jak dawny znajomy, który gdzieś dawno wyjechał i długo go nie było. Razem tworzą wybuchową mieszankę. Para – marzenie fotografa. W kościele podczas pocałunku po przysiędze, poczułem się jakbym był w filmie. To samo podczas uroczystego wyjścia z kościoła. Marto, Łukaszu, niesamowita z Was para. Wasza spontaniczność mnie zachwyca. Nie da się przewidzieć Waszych gestów, emocji i za to między innymi Was kocham 🙂 Obdarzyliście mnie niesamowicie pozytywną energią, z której czerpię po dziś dzień. Za co Wam serdecznie dziękuję. Do zobaczenia 🙂
Sympatyczny ksiądz, filmowe pocałunki, koty, kokardki z włosów na głowie, gry telewizyjne, obrazy na ścianach, energia, miłość nieustająco bijących dla siebie serc. TO TRZEBA ZOBACZYĆ!

 

Facet, który kocha…

Paulina to roześmiana dziewczyna, ale o niej pisałem podczas pleneru. Dziś co nieco o Rafale. Rafał to zakochany po uszy facet. Nie widzi świata poza Pauliną. Cały dzień ślubu opiekował się swoją nowiutką żoną. W kościele nie potrafił oderwać od niej wzroku i cały czas trzymał ją za dłoń. Podczas tańca było to samo. Jest bardzo opiekuńczy i troskliwy dla Pauliny. Facet idealny 🙂 Razem tworzą coś, czego nie da się zniszczyć: dwójkę szczęśliwych i zakochanych ludków.

NieZŁOMNA para…

Powolutku opanowuję zewsząd się wylewającą stertę zdjęć. Dziś kolejny ślub i plener. Tym razem Ania i Michał. Pamiętam, jak wracaliśmy z Anią od fryzjera. Ja prowadziłem samochód. Ania siedziała obok. Przejeżdżaliśmy niedaleko złomowiska. Rzuciłem hasło, że ciekawy by był tu plener. Ania bez zastanowienia: „Dobra”. Mało co wypadku nie spowodowałem, w takim szoku byłem, że trafiłem na bardzo tolerancyjną młodą, którą tak mi ufa 🙂 Od tamtego czasu nie mogłem się doczekać pleneru. Michał zaś na weselu okazał się bardzo szalonym Panem Młodym, który swoimi szaleństwami rozpieszczał oczy swojego fotografa 🙂 Zapraszam na kilka zdjęć.

 

Oj, się działo!

Ostatnio był plener. Dzisiaj zapraszam na dzień ślubu. Paulina i Paweł to bardzo spontaniczna, radosna i kochająca się para. Co chwilkę miło mnie zaskakiwali zabawnymi gestami. Byli bardzo naturalni przed obiektywem. Paulinę rozumiem, bo to modelka, więc zdążyła się przyzwyczaić, ale  że Paweł się nie przejmował moim aparatem to wielkie dzięki mu za to 🙂 
Ślub był piękny i bardzo oryginalny. Paulina z Pawłem w kościele czuli się jak w domu. Duży wkład w to miał brat Pawła, Daniel, który sprawował Mszę Świętą. Fajne uczucie, gdy wiesz, że ksiądz, który ma kazanie jest bratem rodzonym pana młodego. Dzięki temu homilia płynęła od serca. To była rozmowa z bratem i przyszłą bratową. Czuć było w kościele rodzinną atmosferę. Gdy usłyszałem  od księdza z ambony słowo: „bracie”, coś chwyciło mnie za serce i ścisnęło. Niesamowite przeżycie. 

Dla chętnych link z kazania do posłuchania (Z blogu Pawła brata. Pierwsze sekundy lekko niewyraźne). 

Wspaniała oprawa na ślubie i wspaniały kościół z tęczowymi witrażami. W pewnym momencie młodzi uciekli ze swoich miejsc, pojawili się przy chórku i tam zaczęli śpiewać. Najpierw razem. Potem solówę na gitarze zapodał Paweł 🙂

Wesele wcale nie było gorsze. Młodzi szaleli na parkiecie. Goście szaleli na parkiecie. To była szalona zabawa. Jedno z najfajniejszych zleceń jakie miałem 🙂 Paulino, Pawle, dziękuję Wam za fajne zdjęcia 🙂 

 

 

Spocznę chwilkę i lecę dalej…

Środek sezonu. Robota pełną parą. Brak czasu na cokolwiek innego niż fotografowanie i obróbka zdjęć. Nie traktuję tego jako coś złego. Spotykam się z ludźmi, przeżywam z nimi ich stresy i wszelkie inne emocje związane z ich wyjątkowym dniem. Przejechałem tysiące kilometrów i kolejne tysiące przede mną. Fotografia to praca bardzo przyjemna. Pełna przygód, nowych znajomości, nowych miejsc. 
Zapraszam na kilka zdjęć Marty i Kamila, a ja wracam dalej do pracy…

© 2019 Hubert Kalinowski - Wszelkie prawa zastrzeżone